Od specjalistki w obszarze HR do Scum Masterki. Jak się przebranżowić?

Magdalena Nowacka postanowiła przebranżowić się ze specjalistki w obszarze HR na Scrum Masterkę w zespołach IT. Pomimo tego, że spadła z poziomu eksperta do poziomu ucznia czuje, że to przygoda jej życia oraz bardzo inspirujące, intensywne i pobudzające ciekawość doświadczenie. O procesie zmiany, wyborze nowej ścieżki kariery i trudnościach na tej drodze rozmawiała z nią Joanna Pruszyńska-Witkowska.

Nie odkładaj decyzji o przebranżowieniu

Według teorii zmiany Małgorzaty Marczewskiej, coacha i mentorki, aby dokonać życiowej zmiany trzeba najpierw należy podjąć decyzję, a potem zablokować wszystkie myśli oddalające jej realizację. W tej kwestii warto mniej myśleć, a więcej działać, bo działanie powoduje zmiany, a samo myślenie o zmianie jest niczym innym jak odkładaniem decyzji na… nigdy.

Magdalena Nowacka, świeżo upieczona Scrum Masterka, orędowniczka kobiet w branży IT, autorka poradnika Woman Update – Przejdź przemianę z Mona Lisą, dokonała zmiany swojego zawodowego życia i weszła do IT. Dzięki kursowi online Scrum Master przebranżowiła się i znalazła swoje miejsce w IT, gdzie obecnie z powodzeniem się odnajduje.

Joanna Pruszyńska-Witkowska: Co powiedziałabyś sobie dwa lata temu?

Magdalena Nowacka: Dziewczyno, dasz radę! Idź za intuicją! Jeśli pojawiła się myśl o zmianie, przyjrzyj się jej i za nią podążaj. Nie można rezygnować, nawet jeśli się boimy.

Jak przebiegał twój proces zmiany?

W moim przypadku proces był długofalowy, bo zmiana zaczęła się jakieś 2-3 lata temu. Wtedy pierwszy raz pojawiła się myśl, że chciałabym coś w swoim zawodowym życiu zmienić. Rozmawiałam wtedy z dziewczynami z Fundacji Mamo Pracuj, potem z Future Collars i wszystkie zgodnym chórem twierdziły, że nadawałbym się do roli Scrum Masterki w branży IT. Powtarzałam, że nie chce programować, ale okazało się, że znajomość technologii nie jest tutaj konieczna, by móc pełnić tę rolę.

Czym zajmowałaś się wcześniej i jak twoje doświadczenie pomogło ci w obecnej roli?

Zajmowałam się wszystkimi tematami związanymi z ludźmi w organizacji: ich rozwojem, wspieraniem, doradzaniem, mentoringiem, coachingiem, wszystkim tym, co pozwala ludziom uwalniać swój potencjał. Ale pojawiła się we mnie myśl, że coś jednak bym zmieniła. Świat idzie do przodu, digitalizacja postępuje i chcę w tym uczestniczyć. Zaczęłam szukać czegoś, co będzie mnie bardzo intensywnie rozwijało, zapewniało wiele nowych wyzwań, sporo wiedzy. Stąd pojawiło się IT, ale też dlatego, że w trakcie swojej pracy w obszarze HR używałam różnego rodzaju aplikacji i zawsze mnie to fascynowało, jak to wspiera działania i procesy HR-owe. Naturalnie też mnie ciągnęło w tę stronę, może dlatego, że mój tata, gdy byłam dzieckiem, ciągał mnie na giełdę komputerową i mógł to być pierwszy zalążek zainteresowania branżą.

Co się stało, że akurat podjęłaś taką decyzję? Co było wyzwalaczem?

W moim życiu znalazła się przestrzeń, bym zajęła się sobą, żebym zadbała o siebie pod różnymi względami. Przez wiele miesięcy zadawałam sobie różne pytania: Czy to, co robię, chcę robić cały czas? Czy może nie jest to moment, by coś zmienić? Szukałam dla siebie miejsca, gdzie będą się działy nowe rzeczy, które będą spinały się z nową rzeczywistością dookoła mnie. Zastanawiałam się, co chcę, jak chcę pracować, czy nadal tak bardzo intensywni, czy w ten sam sposób. To były pierwsze zalążki zmiany.

Wiedziałaś już, czego nie chcesz robić?

Tak, wiedziałam, że już nie chcę tak bardzo intensywnie pracować. Chciałam zostawić dla siebie przestrzeń i chciałam się rozwijać. Trochę czasu zajęło mi sprawdzenie, co to jest Scrum Master. Miałam wątpliwości, czy się nadaję do tej roli, więc konsultowałam się z różnymi osobami, także ze specjalistami HR. Bałam się, że bez wiedzy technologicznej nie poradzę sobie. Planowałam zrobienie kursu, uczestniczyłam w spotkaniach Scrum Masterów, żeby posłuchać o ich pracy. Zorientowałam się, że te rzeczy, które robi Scrum Master, ja też robię na co dzień, a moje projekty różniły się od ich tym, że dotyczyły ludzi, a nie aplikacji. Okazało się, że jest wiele elementów wspólnych z moją dotychczasową pracą.

W nowej rzeczywistości bardzo ważne są, obok kompetencji cyfrowych, kompetencje miękkie. Komunikacji, umiejętności współpracy i empatii żadna sztuczna inteligencja nie zastąpi. Jak weszłaś do branży? Zakomunikowałaś, że masz doświadczenie z ludźmi i…?

To była trochę taka nieświadoma niekompetencja. Kiedy słuchałam tych Scrum Masterów, pomyślałam, że to wszystko jest do ogarnięcia. To z czym się zmierzyłam, w co włożyłam i wkładam sporo pracy, to zrozumienie całego procesu powstawania produktów IT – co się dzieje w tych procesach, jakie elementy się tam dzieją. Mam nawet taki specjalny zeszyt, gdzie zapisuję te wszystkie pojęcia, których nie znam. Proszę też mój zespół o wyjaśnianie tego, czego nie wiem. Nie mam oporu przed tym, by pytać i mówić „nie wiem”. W obszarze IT jestem totalną świeżynką, więc nie boję się zadawać pytań i szukać informacji.

Przeczytaj także: Jak się przebranżowić? 4 kroki do nowej pracy

Weszłaś w proces zmiany i nagle okazało się, że uczysz się wszystkiego od nowa. Jakie to jest uczucie?

Mnie to na początku bardzo bawiło, mówiłam wszystkim, że jestem absolwentką i zaczynam od nowa swoją karierę zawodową. Oczywiście napotkałam wiele wyzwań, bo zapomina się, jak to jest się uczyć, jak być świeżakiem w danej dziedzinie, pytać, nie wiedzieć czegoś, czytać i szukać. Mam też mentorkę, z którą przepracowuję scrum – omawiam tematy na bieżąco. Bardzo dużo mi to daje, pozwala mi się rozwijać i doskonalić umiejętności. To życiowa przygoda – spadłam z poziomu eksperta do poziomu ucznia. Trzeba było się z tym pogodzić. To doświadczenie bardzo inspirujące, intensywne, pobudzające ciekawość. Mimo że pracuję z moim zespołem scrum-owym, po pracy nadal się uczę, czytam i analizuję Scrum Guide ciągle na nowo. 

Wzięłaś udział w kursie online. Czego – oprócz wiedzy niezbędnej do pracy Scrum Mastera – dowiedziałaś się na kursie, na przykład o sobie?

Przede wszystkim dowiedziałam się, że praca zespołowa to jest mój żywioł. Mam otwartość na poznawanie nowych rzeczy i nie boję się tego. Czasem nie do końca rozumiałam, co robimy na kursie, ale jako zespół wspieraliśmy się, żeby doprowadzić projekt do końca. Okazało się, że odeszliśmy już od trybu uczenia się na bieżąco – pracujemy, mamy życie prywatne, a tu nagle trzeba było się intensywnie się uczyć i rzucić wszystko, bo jest spotkanie zespołu. Praca zdalna przy projekcie była dla nas oczywistością. Nie mieliśmy problemu z komunikacją, raczej z tym, które narzędzie wybrać, bo jest ich tak wiele. To znak czasów, że komunikacja jest niesymetryczna – komunikaty pojawiają się w różnych miejscach, o różnych porach. Trzeba było nad tym panować.

Przeczytaj także: Czy opłaca się być testerem w pandemii?

Skończyłaś kurs i co dalej?

Pod koniec trwania kursu pojawiła się propozycja stażu. Pytałam mentorki, jak się wgryźć w Scruma, jak zacząć? Skończyłam kurs, przede mną był jeszcze egzamin. Mentorka podpowiedziała mi, że w jednej fundacji poszukują Scrum Mastera do młodego zespołu, który też się uczy programowania. Z projektu stażowego zrobił się projekt biznesowy i ja w nim ciągle jestem. Pierwsza reakcja mojego zespołu, kiedy członkowie dowiedzieli się, że nie mam nic wspólnego z IT, to była cisza. Ale w końcu bardzo ciepło mnie przyjęli, współpracujemy, a nasza aplikacja nabiera rumieńców.