Pomimo niechęci do zmiany przebranżowiła się. Teraz wie, że było warto!

Rozmowa z Agatą Haverkamp, testerką manualną pracującą w organizacji pozarządowej w Holandii i absolwentką bootcampu Tester oprogramowania w Future Collars. Agata, mimo ogromnej niechęci do zmian, całkowicie odmieniła swoje zawodowe życie, weszła do branży IT i okazało się, że była to doskonała decyzja. “To jest świetne!” – mówi o swojej nowej pracy. Jak przebiegała jej droga do zawodu testerki i jakie ma plany rozwoju na przyszłość? Z Agatą rozmawiał Marcin Konarski z Future Collars.

Marcin Konarski: Agato, mieszkasz i pracujesz jako testerka w Holandii. Jak to się stało, że postanowiłaś pracować za granicą?

Agata Haverkamp: Pochodzę z Gdańska, mieszkałam przez pewien czas w Warszawie i 4 lata temu zdecydowałam się na przeprowadzkę do Holandii. Mój mąż jest Holendrem, który postanowił wrócić do swojego kraju. Zupełnie nie znałam języka, posługiwałam się tylko językiem angielskim. Wcześniej w Polsce zajmowałam się wolontariatem, budowałam duże zespoły wolontariackie do 200 osób w organizacjach pozarządowych i w organizacji kultury.

Po przeprowadzce do Holandii zupełnie zmieniłam profil – zaczęłam pracować w zawodach związanych ze wsparciem technicznym, analizą danych, Big Data i ostatecznie zajęłam się testowaniem.

Jak zaczęła się Twoja przygoda z IT?

U mnie zadecydował przypadek. Studiowałam filologię polską, a potem nauki społeczne i polityczne ze specjalnością budowanie społeczności lokalnych. Wiele lat zajmowałam się projektami i pracą z ludźmi. Moja przeprowadzka wymusiła tę zmianę, zupełnie nie byłam nakierowana na pracę w IT. Wręcz byłam przekonana, że się do tego nie nadaję – pracuję z ludźmi, mam typowo humanistyczny umysł, więc to nie będzie możliwe.

Moja pierwsza praca w Holandii okazała się pracą testerki w dużej korporacji i trafiłam do niej dzięki temu, że znam język polski i studiowałam filologię polską! Poszukiwany był tester do testowania poprawności językowej polskiej strony. Tam pracowałam rok, zajmując się prostym testowaniem i tym, co dobrze znam – szukaniem błędów gramatycznych, stylistycznych, interpunkcyjnych i innych.

Trochę zajmowałam się też testowaniem od strony funkcjonalności i to uświadomiło mi, że jestem detalistką. Miałam epizod próby powrotu do mojej byłej ścieżki zawodowej – kiedy już nauczyłam się biegle porozumiewać po holendersku, przepracowałam dwa miesiące na uniwersytecie w Gorningen na północy Holandii jako koordynatorka projektów i zrezygnowałam, bo stwierdziłam, że nie dam rady się już na tym stanowisku rozwinąć. Tymczasem myśl o testowaniu ciągle do mnie powracała, więc zapisałam się na kurs testera manualnego w Future Collars. Bootcamp skończyłam w zeszłym roku w maju, w czerwcu zdałam międzynarodowy egzamin Tester Foundation Level i wysłałam jedną aplikację na ogłoszenie o pracę. Zatrudnili mnie i od listopada pracuję jako testerka. Zajmuję się teraz bardziej skomplikowanymi rzeczami i bardzo to lubię.

Dlaczego wybrałaś bootcamp jako ścieżkę do IT?

Zastanawiałam się, co mogę zrobić po moim rocznym epizodzie testerskim, żeby zdobyć nowe umiejętności. Bardzo potrzebuję systematyczności podczas nauki, a sama nie umiem jej sobie zapewnić. Gdybym postanowiła się sama uczyć, byłabym dopiero gdzieś w połowie drogi, bo z pewnością znalazłabym coś, co jeszcze można zrobić i czego nie umiem. Wciąż odkładałbym myśl o szukaniu pracy w zawodzie z poczuciem, że jest nadal tyle rzeczy, których nie wiem.

Zrobiłam solidny research w internecie i wybrałam Future Collars między innymi ze względu na mentorkę i na solidną dawkę skondensowanej wiedzy. Jestem z tego wyboru bardzo zadowolona. Chciałam, żeby ktoś mnie przeprowadził przez początki, kiedy rejony IT były dla mnie zupełnie niezbadane i uważam, że to się udało.

Czy bootcamp dał ci coś, co przydało ci się w pracy, zwłaszcza na początku?

Bootcamp był bardzo intensywną przygodą, nie byłam przyzwyczajona do takiego stylu nauki. Od początku było bardzo dużo praktyki. Jestem osobą, która, jeśli nie przerobi najpierw wszystkich podręczników i nie przyswoi całej teorii, to nie może niczego dotknąć. Najpierw muszę wiedzieć! Akurat IT jest taką dziedziną, gdzie nie da się wszystkiego wiedzieć, czasem trzeba się uczyć z dnia na dzień. To była dla mnie zmiana też w myśleniu o sposobie nauki. 

Na etapie rozmów o pracę byłam bardzo zaskoczona, że wszystko, co zrobiłyśmy w ciągu sześciu bardzo intensywnych tygodni, było tak istotne. Dotyczy to też oczekiwań współczesnego rynku, wymaganych kompetencji i jak rozmawiać podczas rekrutacji.

Na kursie mieliśmy kontakt ze specjalistką HR w branży w IT i to pozwoliło mi przewidzieć, jakie pytania mogły się pojawić podczas rozmowy. Okazało się, że chociaż szukałam pracy w Amsterdamie, pytania były takie same, tyle że w innym języku.

Kiedy zaczęłam już pracę, okazało się, że bez solidnych podstaw i wiedzy, jak przygotowywać przypadki testowe, jak myśleć w usystematyzowany sposób o testowaniu, jak pisać scenariusze testowe, zginęłabym. Kurs to esencja wiedzy i umiejętności, na których bazuję już trzeci miesiąc w pracy.

Przeczytaj także: Od specjalisty w obszarze HR do Scum Masterki. Jak się przebranżowić?

Jak przebiegał proces rekrutacji?

Wiem, że w Polce jest ciągły niedobór osób, które mogą pracować w IT. Myślę, że w Holandii brakuje jeszcze więcej specjalistów w tym obszarze i istnieją nawet specjalne udogodnienia dla obcokrajowców, którzy zechcą przyjechać do Holandii i pracować w branży, np. 30% ulgi podatkowej przez 4 lata.

W Holandii nie istnieje się zawodowo bez profilu na LinkedInie. Kiedy zamieściłam informację na tym portalu, że jestem w trakcie kursu, po tygodniu zaczęłam dostawać oferty pracy od rekruterów. Byłam bardzo zdziwiona, bo przecież jeszcze nic nie umiałam, a oni już chcieli mnie zatrudniać. Na tamtym etapie to była dla mnie dodatkowa motywacja.

Szukałam dla siebie dość specyficznego miejsca, bo w Polsce długo pracowałam w organizacjach pozarządowych, w Holandii – w korporacjach. Potrzebowałam miejsca dla mnie przyjaznego ze względu na język – zaczęłam się uczyć holenderskiego dopiero po przeprowadzce, a więc 4 lata temu. Zdałam już międzynarodowy egzamin potwierdzający moje umiejętności językowe i chciałam pracować w języku holenderskim. Nie chciałam szukać pracy w dużej firmie ze względu na ciśnienie i presję czasu, chociaż na pewno zupełnie inną niż w polskich realiach.

Szukałam pracy w organizacjach pozarządowych i znajoma pokazała mi ogłoszenie, że w takiej organizacji potrzebny jest tester manualny. To była moja pierwsza i jedyna aplikacja. Świadomie nie chciałam wysyłać mnóstwa aplikacji, przygotowałam się bardzo dobrze pod tę jedną ofertę pracy i po trzech rozmowach rekrutacyjnch zatrudnili mnie.

Miałaś wsparcie ze strony otoczenia?

Wsparcie bliskich jest nieocenione. Jestem osobą, która nie lubi zmian i wydaje mi się, że mam ponadprzeciętne trudności w tym, żeby coś zmienić w swoim życiu. Mimo to zdecydowałam się na przeprowadzkę do Holandii i zmianę zawodu – wspierał mnie w tym mój mąż.

Kiedy otrzymałam wiadomość, że dostałam tę pracę i zaczynam za kilka tygodni, a miała to być też pierwsza praca po holendersku, zamiast się cieszyć, totalnie spanikowałam i przez dwa tygodnie nagle wszystko mnie zaczęło boleć, nie mogłam o tej zmianie myśleć i wręcz chciałam zrezygnować. Gdyby nie mąż, prawdopodobnie nie podjęłabym tej pracy – jestem mu bardzo wdzięczna, bo ostatecznie po tym stresie, który przeżyłam, okazało się, że było warto i że ta zmiana była wspaniała.

Miałam też wsparcie na bootcampie – pracowałam w grupie z jeszcze trzema dziewczynami. Kiedyś utknęłyśmy na zadaniu, tydzień główkowałyśmy, aż wpadłyśmy na rozwiązanie. Potem już poszło gładko i to było to bardzo inspirujące i wspierające.

Wchodząc do branży IT, decydujemy się na naukę przez całe życie. Jakie masz plany rozwoju?

Osoby, które chcą wejść do branży bez doświadczenia, muszą pamiętać, że ciekawość i chęć nauki jest podstawą. To nie jest to branża, w której raz się nauczysz i 20 lat będziesz robić to samo. U siebie widzę kosmiczny przyrost wiedzy po tylko trzech miesiącach pracy. Ja się cały czas uczę, ale bardzo to lubię, więc z tego względu branża jest dla mnie fajna. Nigdy mi nie da poczucia, że już jestem nauczona. Jesienią mam zamiar wziąć udział w kolejnym bootcampie, tym razem Tester automatyzujący w Future Collars. A co będzie dalej – zobaczymy.

Jak zmieniło się Twoje życie po kursie? Czego się obawiałaś? Co Cię mile zaskoczyło?

Obawy? Ja się bałam wszystkiego, co się wiązało ze zmianą zawodu.

Pozytywne strony – zaczęłam pracę podczas lockdownu, mimo to dosiałam wiele wsparcia ze strony sześcioosobowego zespołu, chociaż na żywo widziałam się tylko z jedną osobą. Widzę, jak szybko mogę się uczyć i jak mylne było przekonanie, że nie dam sobie rady – to bardzo wzmacniające.

Niedawno na review meeting prezentowałam jeden z projektów zbudowany podczas poprzedniego sprintu i zrobiłam tę prezentację całkowicie po holendersku. Usłyszałam nawet kilka komplementów, że to, co robię, jest super i że bardzo szybko rozwijam się. Pozytywy zupełnie przewyższyły moje obawy.

Czy jest jakiś limit wieku na przebranżowienie się i czy IT jest dla kobiet?

Wiek nigdy nie był powodem czy wymówką, żeby nie podejmować jakiejś działalności – to jest dla mnie przebrzmiały stereotyp.

Myślę też, że teraz jest doskonały moment na kobiece otwarcie w IT, dlatego że zespoły są bardzo zróżnicowane. W Holandii nadal mało kobiet decyduje się na wejście do świata technologii i to może być atut, bo firm zwracają uwagę na różnorodność i parytety płci.

Czy miałaś jakieś doświadczenie, wiedzę, umiejętności z IT czy testowania przed bootcampem?

Szczątkowe – w mojej rocznej pracy zajmowałam się błędami językowymi, widziałam, co to jest Jira i wiedziałam, ja zgłosić błąd. To wystarczyło, żeby poradzić sobie na kursie. Jeśli ktoś lubi się uczyć, jest wytrwały, chce zainwestować swój czas i pieniądze w taki kurs, na pewno zwróci mu się to z nawiązką.

Jakie są potrzebne kompetencje w pracy testera?

Elastyczność – trzeba szybko reagować. Ale także umiejętność syntezy informacji, radzenia sobie z dużą ilością informacji, umiejętność filtrowania tego, co jest ważne i potrzebne, stanowczość.

Zdarzyła mi się taka sytuacja, że kończył się scrum, była presja czasu i ostatnie poprawki. Developer zapewniał mnie, że przetestował to, co napisał i zapytał, czy mu wierzę. Miałam ochotę odpuścić, ale powiedziałam, że tester nigdy nie wierzy… To czasem może być trudne, kiedy współpracuje się z osobą doświadczoną, jesteśmy na różnych etapach zaawansowania. Stanowczość i pewność siebie też są potrzebne.

Czy praca testera nie jest nudna?

Wszystko zależy od definiowania nudy i monotonii. Jeśli ktoś się obawia, że ta praca będzie codziennie wyglądać tak samo, to się myli. Jest bardzo wiele obszarów do nauki i to bardzo dynamiczny i zmieniający się obszar. Nawet bardziej niż myślałam…

Gdzie widzisz się w IT w przyszłości?

Mam wiele nauki przed sobą jako testerka manualna, w planach mam naukę na bootcampie Tester automatyzujący. Jak się potoczy moje zawodowe życie dalej – nie wiem, ale mam przeświadczenie, że dobrze wybrałam i na pewno nie zabraknie mi wyzwań w przyszłości.